Strony

niedziela, 11 września 2022

Globalny Potop

Tematem na dzisiejsze popołudnie jest ogólnoświatowy potop. Jest to bardzo ważny temat, ponieważ na nim opiera się lub doznaje niepowodzenia nauka ewolucji. dlaczego? dlaczego jest to tak ważne, abyśmy prawidłowo rozumieli globalny potop jeśli ten świat został kiedykolwiek zniszczony przez potop o ogólnoświatowym zasięgu w czasie gdy człowiek był już tutaj obecny i wszystko to żyje na ziemi, zostało zniszczone oznacza to, że przerwana została ciągłość między wczesnymi formami życia aż do człowieka. od tego potopu wszystko musiałoby rozpocząć się od nowa. zatem świat nie może sobie pozwolić na globalny potop Dlatego nauka utrzymuje, że nie było ogólnoświatowego potopu jeśli taki był, nie było żadnej ewolucji i właściwie byłoby już po dyskusji na ten temat. do tego jest jeszcze jeden problem. jeśli był globalny potop i wszystko zostało zniszczone. wówczas mamy sytuację, że to, co mówi Biblia. jest prawdzie. jeżeli ewolucja ze swoim neutralizmem nie ma już prawa bytu, wówczas musimy wypracować całkiem inny język i wzór nauki na naszej planecie. Biblia nie jest jedyną księgą, która zawiera opis potopu. Mamy babiloński epos o Gilgameszu który także opowiada o potopie ale nieco inaczej. Prawie wszystkie cywilizacje na naszej planecie posiadają historie o potpoie. (ponad 360) Mają także swojego Noego, nie zawsze o tym samym imieniu, ale fonetycznie jest ono czasami prawie takie samo, różne narody mają także zasady zdrowia które sięgają czasu potopu Zatem biblia mówi, że był ogólnoświatowy potop, lecz nauka twierdzi: nigdy!. W przeciwnym razie byłoby po teorii ewolucji. Nauka zgadza się jednak na lokalny potop. Są też naukowcy, którzy twierdzą, że taki ewentualnie miał miejsce gdzieś na Bliskim Wschodzie i że istniał historyczny Noe, który wziął zwierzęta na zbudowany przez siebie okręt. Ale ten Noe miałby coś nie po kolei w głowie: nie był całkiem normalny. Po co mam budować okręt, aby zgromadzić zwierząt po parze z każdego rodzaju i uratować je, jeśli jest tylko lokalny potop i tak czy inaczej zwierzęta przeżyją gdzie indziej. Przecież to bez sensu. Dobre chęci, aby połączyć, wręcz "zaślubić" ze sobą te teorie, nic nie dają. Zatem albo był ogólnoświatowy potop i Biblia ma rację, albo nie było takiego potopu, wtedy nauka ma rację. Biblia mówi: a gdy pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi (a więc był już człowiek) i że wszystkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe (czy nie jest tak może dzisiaj), ubolewał Pan że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim. I rzekł Pan: Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi, począwszy od człowieka aż do bydlęcia, aż do płazów i ptactwa niebios... Zatem, jakie zwierzęta są tu wymienione? wszystkie zwierzęta, które pojawiły się w którym dniu stworzenia? Te z dnia szóstego i ptaki z dnia piątego. Ryby nie są wymienione. Wielorybów, fok nie wspomina się. Są to zwierzęta, które żyją w wodzie i gdy jest potop, mogą go przeżyć. Lub w określonych przedziałach. Gdyż żałuje, że je uczyniłem. Ale Noe znalazł łaskę w oczach Pana. Ks. Rodzaju 6,7.8. To trzeba sobie dobrze zapamiętać. Nauka mówi, że nigdy nie było ogólnoświatowego potopu. Musi tak twierdzić. Dyskutowałem na ten temat z jednym z moich kolegów, ponieważ był on chrześcijaninem, nawet starszym zboru. Powiedziałem do niego: ale ty nie wierzysz w ogólnoświatowy potop. Jesteś geologiem nauczasz paleontologi na uniwersytecie, zasiadasz w kościele ale nie wierzysz w potop. Powiedział, że nie wierzy, to niemożliwe. Zatem nie może również uwierzyć w to, co powiedział Jezus: "Aż nastał potop i zniszczył ilu? wszystkich". Wtedy mi powiedział: to znaczy, że albo Jezus się pomylił albo skłamał. Interesujące, jak daleko można zajść. Zatem Biblia stwierdza jednoznacznie, że był potop. Biblia mówi, że wytrysnęły podziemne źródła wody, powstały więc pęknięcia w kontynencie i wody wystrzeliły z potężną siłą.

Można to również widzieć inaczej. Biblia nie wypowiada się, co było czynnikiem wyzwalającym, mówi tylko, że był potop. Może meteoryt lub asteroida trafiła ziemię wyzwalając potop, Biblia nie mówi o tym i można tutaj spekulować. Ale też nie można powiedzieć, że tak było. Biblia mówi w ks. Amosa 9,6 "Buduje w niebie swoją komnatę, a strop swój zakłada na ziemi: skrzykuje wody do morza i rozlewa je po powierzchni ziemi - Pan imię jego". Zatem skąd pochodziłaby woda na ten potop? Dokładnie stąd, skąd pochodzi dzisiaj. Woda może wytrysnąć spod ziemi (to jedyna możliwość) biblia mówi, że wytrysnęły źródła wielkiej otchłani. Druga możliwość, Biblia też o niej mówi: wody przyszły z góry. Woda mogła być czerpana również z morza, istniejącego przed potopem (całkiem innego niż obecne morze) i rozlana na kontynent. Jakby to wówczas wyglądało? jeśli ziemia nie doznała jeszcze potopu, nie miała w sobie warstw osadowych, zatem wyglądała całkiem inaczej niż dziś, gór w naszym sensie nie było, wewnątrz kontynentu były jeziora lub morza, ale inne niż obecnie. Jak wyglądały, niewiadomo dokładnie, potem nastąpiło obniżenie kontynentu przez nacisk, dno morskie uniosło się do góry.
Woda rozlała się po ziemi turbidytowymi strumieniami z owymi falowymi strumieniami osadów i zawiesin i pokryła znajdujący się pod wodą kontynent warstwa po warstwie. Potem było przeciwnie. Ten nowy kontynent ponownie podnosi się do góry, formują się góry, takie jakie widzimy dzisiaj, mamy basen morza, który ponownie się obniża, przez co woda spływa teraz na przeciwległą stronę. Nauka również to twierdzi. Nauka twierdzi, że dno morskie podniosło się i z powrotem zapadło się. Taka zamiana ma swoje miejsce w nauce. Dlaczego i my nie mielibyśmy z niej skorzystać?. Ponieważ wszędzie na kontynentach są osady wodne i to morskie, oznacza to, że kiedyś na kontynentach musiało być morze. Oczywiście nauka twierdzi, że odbywało się to periodycznie, nie w tym samym czasie. Ale nauka musi posłużyć się taką samą teorią, gdyż przemawiają za tym fakty. Potop wg Biblii trwał 1 rok i 17 dni. Widzimy po kolei wejście do arki, po upływie tygodnia przyszedł deszcz, potem arka pływa, potem najwyższy poziom potopu, przyjście wiatru, mniej więcej po 5 do 6 miesiącach widoczne stają się wierzchołki gór, woda obniża się coraz bardziej, co oznacza, że powoli obniża się dno morza, potem kruk i trzy gołębie, powierzchnia ziemi obsycha, stworzenia opuszczają arkę i widać, że Noe miał tyle lat, gdy wchodził na arkę, a tyle, gdy ją opuszczał po upływie roku i kilkunastu dni. To biblijna informacja, a więc nie tylko 40 dni deszczu, lecz cały rok i 17 dni. I co mówi Biblia? jaka część ziemi była pokryta wodami? Wszystko. Wszystko. Na to nauka nie może sobie pozwolić, ponieważ znika ciągłość i ewolucja jako nauka zostaje zniweczona. Trzeba to ciągle powtarzać, jest to bardzo ważny punkt. Dobrze. Wczoraj mieliśmy wykład, gdzie zbadaliśmy warstwy geologiczne jedna po drugiej i zobaczyliśmy, że były one osadami wodnymi. Nawet te, które rzekomo stanowiły wydmy pustynne, traktowane są obecnie jako wydmy powstałe pod wodą. Ale tutaj u góry jest warstwa zwana kredą.
Jest ona bardzo osobliwa. Mogła powstać przy końcu ery mezozoicznej. Ten okres nazywany jest kredą, ponieważ zbudowany jest właśnie z kredy. Gdy więc jako nauczyciel piszę kredą po tablicy, właściwie piszę kawałkiem paleontologii, gdyż są to korpusy dawnych niewielkich organizmów morskich. Mezozoik przedstawia się jako płytkie morze. Nauka twierdzi płytkie morze, ale nie takie jak dzisiaj. Dlaczego płytkie? Ponieważ kreda może się osadzić tylko w płytkim morzu, ale nie w głębokim. Obecnie w morzach przy powierzchni, gdzie jest kontakt ze światłem, powstają algi, a także drobne żyjątka morskie, jak promienice, otwornice i wszystkie inne. Mają drobne szkielety z węglanu wapnia. Te organizmy pływają, a raczej unoszone są w morzu. Często posiadają one pęcherzyki nośne albo kropelki oleju wewnątrz, które podtrzymują je w stanie unoszenia. Gdy jednak giną i rozkładają się, pozostaje po nich tylko maleńki szkielet z węglanu wapnia, który zaczyna opadać w głąb. Jeśli morze jest głębokie, to zanim szkielecik opadnie na dno, zostaje całkowicie rozpuszczony w wodzie. Znika. W naszym współczesnym oceanie nigdzie nie osadza się kreda na głębokim dnie morskim. Ale jeśli przejdziemy do ryftu środkowo atlantyckiego gdzie góry pod wodą są naprawdę wysokie, i tam zanurkujemy, zobaczymy, że te góry na wierzchołkach mają jakby śnieg. Są one na tyle wysokie, a woda nad nimi jest na tyle płytka, że mogą tworzyć się na nich osady i formować warstwę kredy, chronioną potem przed wodą. Musiało więc istnieć płytkie morze. Lecz tu mamy interesującą rzecz. Pokazuje się tu kontynenty, ale to jest szachrajstwo, gdyż ta warstwa kredy jest uniwersalna. Ona przechodzi z kontynentu na kontynent. Gdy więc oglądamy tutaj wszystkie te skamieliny jak się kształtowały, dochodzimy na koniec do mezozoiku, gdzie mamy okres kredy. Ma to oznaczać, że wszystko poniżej kredy było pod wodą, a to, co leży powyżej okresu kredy, musi pochodzić z czasu po potopie, a nie sprzed potopu. Tak wygląda okres kredy na ostrych skałach Dover.


Piękna okazała się warstwa kredy, która długi czas musiała znajdować się pod wodą, niezbyt głęboką i ewentualnie mogła się ukształtować w ciągu tysiąca do 2 tysięcy lat.


Tutaj mamy szkielety alg również z węglanu wapnia, a tu mikroskopijne szkielety organizmów jednokomórkowych; są to otwornice z tego formuje się kreda. Oczywiście istnieją w kredzie również inne osady z węglanu wapnia, wszystkie te drobne małże także formują kredę.

Kreda formuje się wyłącznie gdzie? w wodzie. Co więc oznacza, że warstwa kredy występuje na całym świecie. W jednych miejscach jest gruba jak w Dover w innych cieńsza. Oznacza to tylko tyle, że pewne części leżały pod wodą dłużej niż inne. Ale wszystko znajdywało się pod wodą. Właściwie na tym moglibyśmy zakończyć wykład. Co bowiem oznacza ciągła warstwa kredy z kontynentu na kontynent, leżąca na tych samych skałach pod spodem na każdym kontynencie? To, że wszystko było pod wodą jednocześnie. Lecz nauka zaprzecza temu i twierdzi, że działo się to cyklicznie. A oto piękny przykład. to jest pasmo Beartooth i pasmo Bighorn w Ameryce i między nimi leży basen Bighorn, ogromna dolina.

Ta dolina jest fascynująca pod względem geologicznym. Oczywiście przed potopem nie było tych gór, zostały wyniesione dopiero po potopie. W tej dolinie mamy warstwy geologiczne z mezozoiku i paleozoiku, podobne do tych, które znajdują się w Wielkim Kanionie Kolorado. Tu u góry mamy utwory kenozoiczne. A teraz to, co tak fascynuje tutaj. Te warstwy są wygięte. (warstwy brązowe zob. rys.) Po obu stronach są wygięte. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie w myśli, że te góry jeszcze nie istnieją, bierzemy więc te linię i sprowadzamy ją tutaj, do tej powierzchni na dole, to samo robimy tutaj przesuwając tę linię na dół, aż będzie tu prosta linia, a potem połóżmy te linie w kierunku do góry. Potem podnosimy te pasma górskie. Czyli orogeneza. Podnosimy te góry i tutaj robimy to samo. (po bokach) Można więc objaśnić, dlaczego te tutaj są wygięte i podniesione. Jest to spory problem dla geologów, że te warstwy są zagięte a te nie. Te są proste. Wyobraźmy sobie teraz, że te warstwy stanowią miliardy lat i każda warstwa jest starsza od następnej o dziesiątki milionów lat, itd. Potem podnosimy te góry i co zasadniczo powinno się stać? Co się wówczas zdarzy, jeśli jest to solidna skała? Rozłupią się jak przy trzęsieniu ziemi i powstanie wówczas jedno wielkie rumowisko. Ale nie. Wszystko jest pięknie równomiernie i plastycznie podniesione do góry. To pokazuje, że te wszystkie warstwy były jeszcze miękkie, czyli były jeszcze osadami, gdy były wynoszone wzwyż. W ten sposób w geologii znika cały okres czasu, z czym teoria ewolucji nie może się w żaden sposób uporać. Te warstwy u góry zostały w oczywisty sposób uformowane dopiero po wyniesieniu tych gór. Skąd to wiemy? Te tutaj nie są wygięte, w przeciwnym razie także byłyby wyniesione, zagięte z boku. Jak więc to objaśnić? Świat jest pod wodą. Tutaj, na tej powierzchni obecna jest warstwa kredy. Na wierzchu warstwa kredy i wszystko to pod wodą. Teraz podnoszą się góry, woda płynie i porywa wszystko z góry na dół, ale tutaj całkiem u góry jest niewielka góra: góra albo zaokrąglony wierzchołek. (zob. rys.) Naukowcy mają z nią prawdziwy problem. Ta góra jest zbudowana z takich samych warstw geologicznych jak te w dolinie. Ale jeżeli góra ta jest względnie młoda, jak te warstwy znalazły się na tej górze? To jest problem. Zatem nauka mówi, że ta góra musiała zostać jakoś przesunięta i z czasem powoli górka ta została wyciśnięta wzwyż, gdzie już pozostała. Ale nie ciągnie za sobą żadnej smugi, żadnego śladu, że kiedykolwiek była przesunięta. Jeśli koncepcja potopu jest słuszna, wtedy można to objaśnić całkiem prosto. Warstwy te były ciągłe i tak było również całkiem u góry. A dlaczego nie są już razem, ciągłe? Ponieważ zostały spłukane. Gdy te góry się podnosiły, woda spłynęła z nich do nowo utworzonej doliny oraz gwałtownie do nowo powstałych dolin zmywając przy tym cały materiał. Ale ta góra jest reliktem, pozostałością po tym jak woda już spłynęła. Widać, że można to objaśnić całkiem prosto. To przemawia za katastrofą i potopem.



Tutaj mamy górę, Beartooth i żadnej oznaki że ta góra kiedykolwiek tu przywędrowała. Jest tutaj od zawsze. Góry noszą swoją nazwę od tego tutaj mamy małego zęba, jest to bardzo ładny widok.



Gdy rozpatrujemy te warstwy i znajdujące się w nich skamieliny, przede wszystkim te w górnej warstwie, ale właściwie też we wszystkich warstwach, widać, że ułożone są one w kierunku przepływu wody. Dotyczy to dinozaurów w dolnych warstwach, drzew oraz małych skamielin, ułożonych zgodnie z kierunkiem strumienia wody. To oznacza, że wszystkie one osadziły się pod wodą.
Tu widzimy liście, zorientowane również w kierunku przepływu strumienia wód 


To oznacza, że wszystkie one osadziły się pod wodą. Tu widzimy liście, zorientowane również w kierunku przepływu strumienia wody. Najwyższe warstwy z ery kenozoicznej wykazują dużą wilgoć. Wszystko było mokre. Widziane tu liście były zielone. To fascynujące. Warstwa występująca tuż po okresie kredy jest warstwą zawierającą dużo zielonych liści. To bardzo interesujące. A gdy potop przemija, wszystko zaczyna się od nowa, ziemia się wyłania, nowe rośliny wypuszczają pędy, to co mówi Biblia? Czy był wielki wiatr? Czy ten wiatr nie porozrzucał i poniszczył nowych liści i nie zakopał ich w taki sposób? Mamy także oznaki alg, dużych ilości wody, trzciny, rybek, unoszonych roślin wodnych, gniazd ważek itd. W pewien sposób możemy też określić parametry klimatu, po liściach można rozpoznać, jaki mniej więcej był wtedy klimat. Gdy porównuje się te warstwy w Europie, znajduje się np. te oto skamieliny, jest to parocja perska (żelazne drzewo), a to oznacza, że było tu ciepło. W każdym razie nie było zimno. Nie tak jak dzisiaj, z lodem, ze śniegiem, gdzie drżymy z zimna. Było ciepło. mamy więc względnie ciepłe morze, co oznaczałoby powstawanie dużych ilości kredy, gdyż algi rozmnażały by się niezwykle silnie. W tych nowych najwyższych warstwach mamy też wiele wskazówek na istnienie w tamtym czasie ogromnych płytkich obszarów. Cała Sahara, pustynia była kiedyś akwenem wodnym. To udowodniono. W Ameryce ogromne obszary były kiedyś zbiornikami wodnymi, które dziś już nie istnieją. Duże jeziora, na obszarze wokół Newady wskazują na ogromne akweny wodne. Mamy następujące pogrzebane liście jak te tutaj, które leżą warstwami.

Jeśli były to coroczne warstwy, jak niektórzy chcieliby twierdzić, musiałby ten liść być niesłychanie mocny, ponieważ trwało około 50 lat, zanim został on pogrzebany. Czy istnieją takie liście, które mogą tak długo przetrwać? Przeanalizujmy to jeszcze raz w naszych myślach. Mamy więc warstwę kredy o ogólnoświatowym zasięgu, wszystkie geologiczne warstwy wyniesione do góry. A kiedy? Wtedy, gdy był miękkie. Mamy też inne o przebiegu prostoliniowym. jak też oznaki dużych ilości wody na ogromnych powierzchniach naszej planety, a następnie w najwyższych warstwach mamy węgiel brunatny. W głębszych warstwach mamy węgiel kamienny. Powstał on na skutek wielkiego ciśnienia panującego w tym miejscu. Natomiast na wierzchu jest węgiel brunatny.
Europa, Słowenia, widzimy tu jedną z największych kopalni węgla brunatnego na świecie. 

A z czego zbudowany jest węgiel? Zobaczmy. Mamy tutaj wyrobisko. Wszędzie w tej kopalni węgla brunatnego widzimy warstwy gliny i zaraz potem coś białego.

Co to jest? Całe warstwy, a w nich muszelki. Trzeba by wiedzieć, że wg czasu określonego przez geologów liczy to sobie podobno około 40 mln lat. Kontynenty, rozdzielone tak jak ma to miejsce dzisiaj, mają rzekomo już około 150 mln lat. Innymi słowy: tak jak Europa wygląda teraz, wyglądała już blisko 150 mln lat temu, a warstwy węgla brunatnego były i są nadal zagłębione w kontynencie. Nigdy nie były narażone, oczywiście wg geologicznej miary czasu, na działanie wody, i to wody morskiej. Znajdują się tam muszle ale nie organizmów słodkowodnych. A potem tę białą rzecz. Jest to kreda. A mianowicie mamy tutaj tylko korpusy promienic, małych jednokomórkowych żyjątek morskich.
Ten na zdjęciu to główny geolog kopalni, rozmawiałem z nim, wygłosiłem krótki wykład, nie tak jak dla laika, lecz jak dla geologa. Był to więc główny geolog, który poszedł ze mną na spacer, Pokazał te rzeczy, podniósł tę bryłę z promienic oczywiście był wychowany w komunizmie, w duchu ateizmu. Bardzo zmieszany powiedział mi coś takiego: Mam te autokary z dziećmi ze szkół, które tu przyjeżdżają i muszę im opowiadać, jak powstały te warstwy węgla brunatnego. Potem rzekł do mnie: czy wiesz, dlaczego tak dużo palę? Nie wiem, Dlaczego? A on na to: Dlatego, że muszę tak dużo kłamać. Naprawdę tak rzekł. Potem powiedział "ja wiem, że to wszystko było pod wodą, pod powierzchnią morza, ale pod względem czasu geologicznego jest to niemożliwe." A warstwa zbudowana z promienic pokazuje, że wszystko to było pod wodą. Dowody na to istnieją, ale nasze nowoczesne koncepcje nie pozwalają, abyśmy nauczali tego w szkołach.

Pogrzebane tu drzewa są jeszcze po części drzewami, drewnem, a po części węglem kamiennym, jak np. tutaj. Widzimy tu drewno, częściowo jako węgiel, a częściowo nie. A więc ile to ma lat? Czy rzeczywiście jest to tak stare, jak mówią? Niektóre części są ciągle jeszcze drewnem, a niektóre wciąż użytecznym drewnem. "Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie przyjście Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. Mt 24,37-39. Czy sam Chrystus wierzył w potop, tak czy nie? Zapewne tak. Czy wierzył, że wszystko zostało zniszczone? Tak czy nie? Jeśli temu zaprzeczymy, możemy także zaprzeczyć jego powtórnemu przyjściu. Ponieważ jedno zależy od drugiego. Oba wydarzenia są sądem Bożym. A więc Jezus wierzył w to.


Mamy tutaj wycinek czasopisma z tytułem na okładce kim był Mojżesz?
W poszukiwaniu Mojżesza. "Był on swego czasu znienawidzony, gdyż mówił prawdę. Gdyby żył w naszych ponurych czasach, byłby ponownie znienawidzony. W czasie powtórnego przyjścia będzie tak, jak w czasie potopu, a to co jest prawdą i sprawiedliwością będzie znienawidzone w naszych czasach tak samo jak w czasach Noego". Fascynujące. Przyjrzyjmy się jeszcze innemu tematowi.




Płyty kontynentalne ziemi. Zgodność konturów kontynentów z grzbietem środkowo atlantyckim jest w przeważającej mierze bardzo dobra. Wygląda, jakby te kontynenty były kiedyś razem.

Ale nauka mówi na to tak: przed 150 mln laty odsunęły się one od siebie, bardzo powoli, dlatego po tak długim czasie znajdują się w miejscu, gdzie są obecnie. Chciałbym tylko przypomnieć, że tempo erozji na naszej planecie waha się od  6 cm do 1,9 m (190 cm) na tysiąc lat. To oznacza, że Himalaje w każdym tysiącleciu tracą 1,9 m przez erozję, przez co zmniejszają swoją wysokość. Gdzie podziewają się te osady? Spływają do morza. Na obszarach pustynnych ubywa 6 cm na tysiąc lat i po jakimś czasie materiał ten przechodzi do morza. Zatem każdego roku około 75 mld ton sedymentów przechodzi do oceanów. Gdzie więc miałyby podziać się osady z okresu przynajmniej 150 mln lat? Gdzie? W morzu. Czy tak rzeczywiście jest? Odpowiedź brzmi: Nie. Tych osadów wystarczyłoby tylko na kilka tysięcy lat, ale nie na dziesiątki czy setki milionów lat. Gdzie są te osady? Trzeba mocno podrapać się po głowie. Ale nauka odpowiada: Dzięki subdukcji osad ten został wessany pod płyty kontynentalne. Ale stanowi to tylko 0,2% tego, co wpływa do oceanów. Nie można więc rozwiązać problemu w ten sposób. A tak przy okazji: Jeśli nawet weźmiemy 6 cm na tysiąc lat, to jak długo będzie trwało zrównanie kontynentów z poziomem morza? Potrwa to 10,2 mln lat. To oznacza że wszystkie kontynenty od momentu ich pęknięcia mogłyby zostać spłukane co najmniej 15 razy. Erozja powoduje coś takiego. Akurat jest to nowa rzecz, sprzed jednego lub dwóch miesięcy.

Gdy jeden z tych olbrzymów wywrócił się, a następne już się formują. Kontynenty są pożerane, nie potrwa to tak długo, zanim wszystkie znikną. Erozja jest właściwie brutalna i stanowi poważny problem. Wszędzie w oceanach występują pośrodku grzbiety górskie. Kiedyś było to wszystko połączone. Nauka twierdzi, że było tak ok. 150 mln lat temu, ale erozja twierdzi, że to niemożliwe, gdyż już 15 razy zostałyby całkowicie spłukane. Ale tu mamy inny problem, przecież najmłodsze warstwy wciąż istnieją, A te nie mogłyby istnieć tak długo. Ale kiedyś były jednoznacznie połączone ze sobą, obrazy satelitarne mówią, że te puzzle dobrze pasują do siebie, musiały być kiedyś razem. Uległy jednak rozerwaniu i powstaje pytanie, czy odbywało się to powoli czy była katastrofa. Jeśli zostały oderwane od siebie, a w tych miejscach było 80 tyś. wulkanów, było to potężne zjawisko, powstały pęknięcia i przez nie wydostała się prawdopodobnie podziemna woda i w ten sposób ukształtowały się kontynenty. A teraz coś niezwykle fascynującego. Potężne prehistoryczne rzeki. Co ujawniają one nam z prehistorii ziemi? To opracowanie z Centrum Badać Historii Ziemi w Stanach Zjednoczonych. Gdy analizuje się formacje skalne, widać te pradawne rzeki. Co to znaczy, czego możemy się z tego nauczyć? Prehistoryczna rzeka jest kierunkiem przepływu pierwotnego strumienia wiatru lub wody, który odłożył osad. Każdy osad posiada mniej lub bardziej czytelne cechy strumieni prehistorycznych. W odsłoniętej skale mogę więc odczytać, w którym kierunku szła woda. Tak więc na wydmach można obecnie ustalić, z jakiego kierunku wieje wiatr, strona nawietrzna jest zawsze twarda i zwarta, strona przeciwna jest luźna i występują tam organizmy. Te systemy wydmowe nazywają się w paleontologii systemami wydm podwodnych.

Tutaj widzimy tego typu struktury i możemy stwierdzić, że woda płynęła lub płynie w tym kierunku.
A tutaj, w tej skale, woda płynęła w tym kierunku. Na kontynencie, powiedzmy, że jest to Europa lub Płd. Ameryka lub Afryka cokolwiek innego, możemy wszędzie zbadać, jak w różnych okresach czasu i z jakiego kierunku płynęła woda. Bardzo interesujące. Zatem co wiemy? Mamy około 1 mln pomiarów w banku danych, dobrze opracowanych dla Ameryki Płn. i Płd., Australii, Wielkiej Brytanii i niektórych części Europy, pracę te wykonali geolodzy. Potem nieco gorzej dla Rosji i Chin. Mamy więc dość dobry obraz.

W Ameryce Płn. mamy basen (kontynentalny) Jeśli analizujemy dzisiaj kierunek strumieni, widzimy, że woda wpływa do tego basenu ze wszystkich kierunków. To także basen. Gdy mamy góry, woda spływa z nich po jednej stronie w jednym kierunku, a po drugiej stronie płynie oczywiście w przeciwnym. To logiczne. Jeśli bada się jakikolwiek kontynent patrząc na niego z góry, widać, że woda wpływa do niego z różnych kierunków. Jeśli stanę w basenie rzek, woda po jednej stronie basenu przechodzi do lewej na prawo, podczas gdy po drugiej stronie od prawej na lewo. A więc rzeki mają to do siebie, że woda wpływa zawsze z dwóch stron, z jednego jak też z przeciwnego kierunku. W basenie mamy kierunki rozłożone dokoła. jest to normalne. A tak wygląda kontynent. Ale przejdźmy do przeszłości. Zobaczymy, jak to wyglądało w paleozoiku, a jak w mezozoiku i kenozoiku. Jest to całkiem inny obraz. W Ameryce Płn. Wygląda to tak, jakby kierunek rzek przebiegał od wschodu na południowy zachód.
W poprzek kontynentu.

Jeśli przejdziemy do mezozoiku, otrzymamy przeciwny obraz.


Jeśli pójdziemy jeszcze wyżej, stanie ścięto coraz bardziej naturalne zgodnie z różnymi kierunkami rzek, a w najwyższych warstwach mamy już całkiem normalne kierunki przepływu strumieni, z lewej na prawo, z góry na dół, itd.

Zatem czego nas to uczy? Prekambr: a więc przed dziejami formowania się warstw. Rzeki prehistoryczne w Ameryce Płn. zmieniają się wg kratonu i nie wykazują jednolitego wzoru dla całego kontynentu. A więc tak jak dzisiaj. Paleozoik: Rzeki prehistoryczne wykazują wzór dla całego kontynentu. Typowy jest kierunek przepływu w poprzek lądu. na zachód i płd. zachód, jak to już pokazałem. To sensacyjna wiadomość. Mezozoik: Układa się to odwrotnie, ale w poprzek kontynentu.

Kenozoik: tak jak dzisiaj.

To fascynujące. Te trendy są niezgodne ze standardowym modelem basenów geologicznych. Wskazują na procesy o dużo większym zakresie i pokazują że standardowy model jest niewystarczający. Trudno to sobie wyobrazić, lecz gdy udamy się do Ameryki Płd. zobaczymy to jeszcze wyraźniej.


Kambr: nic szczególnego. Lecz gdy tylko przejdziemy do paleozoiku, mamy kierunek przepływu dokładnie jak w Ameryce Płn., w poprzek kontynentu.

Czy to ma jakiś sens? Co to więc oznacza? Nie było wtedy żadnej rzeki. Nie było Amazonki, kierunki rzek byłyby takie jak kierunki strzałek. Nie było Andów, gdyż w przeciwnym razie po jednej stronie mielibyśmy kierunek rzek od wschodu na zachód, a po drugiej z zachodu na wschód. Jak woda płynie w poprzek kontynentu? Czy jest to normalne? Tak czy nie? To całkiem nienormalne. Gdybyśmy przeszli do mezozoiku, możemy zaobserwować dokładnie przeciwne kierunki. To katastrofa. Tylko wielka katastrofa może wyjaśnić, że woda płynęła poprzez cały kontynent. Biblia mówi, że tak się zdarzyło. Jeżeli przejdziemy dalej do czasu po potopie, otrzymujemy coraz bardziej obraz podobny do dzisiejszego. Podsumowując:

prekambr - brak szczególnego kierunku

Paleozoik - jeden kierunek.

Mezozoik - przeciwny.

Kenozoik - mniej więcej te same kierunki jak obecnie

Katastrofa! Standardowy model basenów geologicznych nie oczekuje zgodnych trendów przez lądy, zresztą nie może ich objaśnić. One nie powinny istnieć.

Jeśli te kontynenty przysuniemy do siebie, to dopiero staje się interesujące.












Trend, który widzieliśmy, występuje przez wszystkie kontynenty. W banku danych jest już ujęte ponad milion punktów pomiarowych. To właśnie dowodzi, że była katastrofalna powódź o ogólnoświatowym zasięgu.

Podsumowujmy to jeszcze raz. Pierwsze: mamy warstwę kredy, która jak występuję? Na całym świecie. Na tym samym podłożu geologicznym. Mamy uchwycone kierunki wody, dominujące na całym kontynencie. Ale nie było żadnego potopu. Ale jeśli był potop, teoria ewolucji odchodzi w niebyt. Zestawiając ten obraz w jedną całość dla ziemi, można powiedzieć: jednak był potop i dopiero później wszystko się unormowało. 

No i mamy miejsce na Teorie Hydropłyt wyjaśniającą rozłam pierwotnego kontynentu na skutek globalnego potopu.

                           


"W roku sześćsetnym życia Noego, w miesiącu drugim, siedemnastego dnia tego miesiąca, w tym właśnie dniu wytrysnęły źródła wielkiej otchłani" (Rodz. 7,11-12). Dziś Ziemia jest popękana jak skorupka jajka. Możliwe, że te pęknięcia to prawdopodobnie miejsca, w których kiedyś ta woda wytrysnęła.



Wody potopu zgromadziły ogromne ilości osadów, grzebiąc w nich wszystko, co napotkały na swojej drodze. Proces Fosylizacji polega na przemianie martwych organizmów w stan skamieniały. Jakie warunki muszą być spełnione aby martwy organizm zmienił się w kamień? Czy jeżeli jakieś zwierzę zdechnie to czy zamieni się w kamień? Nie. Czy jego szkielet zakopany w ziemi zamieni się w kamień? też nie. Warunkiem fosylizacji jest szybkie przykrycie szczątków martwych organizmów osadem, co odcina dostęp tlenu powodującego szybki rozkład organizmu, a także umożliwia przemiany chemiczne i mineralogiczne szczątków.

Martwe ryby czy martwe zwierzęta nie kamienieją, bo co się z nimi dzieje? rozkładają się. A więc niezbędnymi warunkami fosylizacji są: odcięcie od tlenu oraz szybkie pogrzebanie w osadach.

Tymczasem na całym świecie. Mamy miliony skamielin. Bardzo dobrze zachowanych ryb, bardzo dobrze zachowanych zwierząt które ewidentnie, zostały zagrzebane gwałtownie i szybko. Tak gwałtownie że, czasem ryba została pogrzebana w czasie, gdy połykała inną rybę. 

Kiedy ryba ginie, jej ciało wypływa, na powierzchnie lub opada na dno i zostaje bardzo szybko zazwyczaj w ciągu kilku godzin pożarta przez padlinożerców. Jednakże skamieniałe ryby odnalezione w skałach osadowych często są zachowane z nienaruszonymi ościami znajdujemy całe ławice ryb na wielkich obszarach obejmujące setki sztuk w stanie agonii bez żadnych śladów działań padlinożerców Więc potężny kataklizm był odpowiedzialny za utworzenie tych skamielin, które widzimy na całym świecie.

Porządek skamielin w warstwach geologicznych traktuje się często jako dowód na ewolucje, bo na samym dole znajdujemy organizmy najbardziej prymitywne a im bardziej w górę, tym bardziej złożone. Takiego porządku skamielin byśmy się spodziewali w przypadku potopu. Dlaczego? No bo najniżej byłyby szczątki stworzeń żyjących blisko dna morskiego one zostałyby najpierw pogrzebane w osadach następnie znaleźlibyśmy szczątki zwierząt poruszających się wolno takich jak płazy nad nimi szczątki zwierząt poruszających się nieco szybciej takich jak gady a najdłużej byłyby w stanie uciekać, przed podnoszącymi się wodami na wyższe tereny jakie zwierzęta? Ssaki oraz ptaki. Tak więc porządek skamielin w warstwach geologicznych przemawia za katastrofą globalnego potopu. Fale nanosiły bardzo szybko kolejne warstwy osadów a wody po potopie szybko były w stanie wyżłobić w tym mokrym osadzie głębokie kaniony.






Ewangelia, zbawienie

 Abraham jest ojcem wierzących czasu Mesjańskiej Łaski Chrystusa ponieważ jego usprawiedliwienie otrzymane w starym testamencie zostało przy...